“Człowieka trzeba wciągnąć w leczenie”. W Łagowie powstał ośrodek dla osób uzależnionych od alkoholu

Artykuł sponsorowany Fundacja Pod Wezwaniem Świętego Marka
W Łagowie powstał ośrodek dla osób uzależnionych od alkoholu.
W Łagowie powstał ośrodek dla osób uzależnionych od alkoholu. Fundacja Pod Wezwaniem Świętego Marka
Udostępnij:
O uzależnieniu i pomocy w wychodzeniu z nałogu. Rozmowa z Przemysławem Przybeckim - prezesem Fundacji Pod Wezwaniem Świętego Marka, w ramach której powstały cztery ośrodki, w tym jeden w Łagowie, a także założycielem Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu Mar-Kot.

Proszę opowiedzieć o nowym ośrodku w Łagowie, dla kogo jest on przeznaczony?
Ośrodek to dwa domy na terenie ośrodka wypoczynkowego Kormoran. Jest on już przygotowany do przyjęcia pensjonariuszy. Ma służyć ludziom uzależnionym od alkoholu, a myślę, że w przyszłości także od hazardu i innych uzależnień. Będzie to ośrodek w wysokim standardzie. Pensjonariusze do dyspozycji będą mieli sauny, odkryty basen, chciałbym zrobić tam krioterapię, organizować morsowanie. Do tej pory do ośrodka w Łagowie zgłosiło się dwóch panów. Poczekam na więcej - przynajmniej 15 - chętnych i myślę, że ruszymy w przeciągu najbliższych dwóch miesięcy. Koszty w stosunku do innych ośrodków nie będą duże, bo od trzech do czterech tysięcy złotych miesięcznie, w zależności od różnych czynników.

Jakie metody pomocy Pan przewiduje, co oferuje ośrodek?
Oczywiście będzie prowadzona psychoterapia. Przy uzależnieniach należy wypełnić czas, planuję między innymi morsowanie. Ośrodek leży nad jeziorem, a liczę, że takie kąpiele będą działać mobilizująco. Trzeba po prostu zacząć żyć w trzeźwości, pracować, aby nie było chęci dalszego picia. Nie jest to łatwe. Spędziłem 30 lat próbując pomóc uzależnionym, u ludzi bezdomnych się to zazwyczaj nie udawało. Tutaj będą ludzie, którzy mają jeszcze swoje rodziny, domy, bliskich, którym zależy, aby oni przestali pić, a ja poprzez kadrę będę ich do tego mobilizować.

A jak długo trwa leczenie?
Zgubić nałóg jest bardzo trudno, to indywidualna sprawa. Człowieka trzeba wciągnąć w leczenie. Przeważnie, gdy do ośrodka idzie po raz pierwszy, wytrzyma miesiąc lub dwa. Zaczyna się z powrotem picie, człowiek upada, ale pamięta, że był w ośrodku, że tam mu pomogli i wraca. Przeważnie ci ludzie trzeźwieją właśnie na zasadzie powrotów. Jeżeli człowiek się raz uzależni, potem trzeba dużo siły, aby z tego wyjść.

Czy uzależnieni sami proszą o pomoc?
Najczęściej nie. Jeśli ktoś do mnie przychodzi sam, nawet “podchmielony”, płacze, że chce, musi się wyrwać, wówczas to może się udać. Jeżeli dzwoni do mnie mama bądź inny bliski osoby uzależnionej, tłumaczę, że to nie on ma się ze mną kontaktować. Ja wiem, że rodzina kocha, ale osoby uzależnionej to nie obchodzi. Sam musi się zmobilizować.

A kto się może zgłosić?
Zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale w ośrodku na pewno nie będzie możliwości łączenia się w pary. Na razie planuję, aby ten łagowski ośrodek był przeznaczony dla osób dorosłych. Być może w przyszłości fundacja poprowadzi placówkę dla młodocianych, bo takich osób jest wiele.

Dodaj ogłoszenie