Poczekalnia zamknięta, dworzec na pokaz, pociągi opóźnione... Takie absurdy w Toporowie (gm. Łagów)

Renata Zdanowicz
Renata Zdanowicz
Julia  często jeździ z mamą do Świebodzina. Młodsze od niej dzieci, które mamy wożą w wózkach mają problem z przejściem na peron.
Julia często jeździ z mamą do Świebodzina. Młodsze od niej dzieci, które mamy wożą w wózkach mają problem z przejściem na peron. Renata Zdanowicz
Minęły dwa lata odkąd kolej zlikwidowała przedpołudniowe połączenie, którym mieszkańcy Toporowa mogli się dostać do Świebodzina. Okazuje się, że problemów z PKP jest znacznie więcej. - Była jedna kolej i był porządek, porobili kilka spółek i nic nie działa - bulwersują się mieszkańcy Toporowa i Drzewiec.

Poczekalnia zamknięta, dworzec na pokaz, pociągi opóźnione...

Mieszkańcy się skarżą, że po remoncie poczekalnia dworcowa jest nieczynna, a toalety pozamykane. W efekcie pasażerowie kolei załatwiają swoje potrzeby w krzaczkach. Oczekują na pociąg pod gołym niebem, a np. poranny kurs jest bardzo często opóźniony o godzinę.

- Do tej pory nie mieliśmy sygnałów od podróżnych w zakresie zamkniętej poczekalni na dworcu w Toporowie, choć jej zamknięcie nastąpiło 9 lat temu. Jej otwarcie rozważymy w sytuacji, gdy znajdzie się przewoźnik chętny do otwarcia na dworcu kasy biletowej - informuje Bartłomiej Sarna, rzecznik prasowy PKP PLK .

- Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom podróżnych niebawem udostępnimy możliwość skorzystania z toalet przenośnych. Zostaną one zlokalizowane w pobliżu budynku dworca - obiecuje rzecznik.

Brak zjazdu dla wózków

Podróżni narzekają również, że przejście na perony tunelem jest możliwe, ale tylko dla osób sprawnych. Niepełnosprawni, matki z wózkami nie mogą się przedostać. Muszą przychodzić na stację dużo wcześniej, prosić dyżurnego o otwarcie kłódki i czekać aż przyjdzie.

- Stacja Toporów jest dostępna dla wszystkich podróżnych. Osobom z ograniczoną mobilnością w dotarciu na perony pomagają dyżurni ruchu, którzy otwierają bramkę w ogrodzeniu i ułatwiają sprawne i bezpieczne przedostanie się na perony. Zajmuje to kilka minut. Dyżurni nie odmawiają pomocy. Wyjątkiem mogą być jedynie sporadyczne przypadki, w których podróżni pojawiają się na stacji zbyt późno, by zdążyć na pociąg - tłumaczy się zarządca dworca.

Kolejny problem to ciągłe opóźnienia porannego pociągu. Nawet do godziny. Przez to uczniowie zdążają dopiero na drugą lekcję.

- Nie raz jest tak, że musimy się wypisywać z pracy, żeby zawieźć dziecko do szkoły. Rano ma sprawdzian, a pociągiem nie dojedzie - mówi pani Katarzyna.

- Spóźniamy się do pracy, odpisują nam godzinę, tracimy na wypłacie, na premii - mówią osoby pracujące.

- Przeniosłam się do lekarza rodzinnego z Łagowa do Świebodzina. Ani tu, ani tu nie ma czym dojechać - mówi Mirosława Rządkowska.

Pociągu nie będzie

W rozkładzie jazdy 2018/2019 zwiększono liczbę pociągów na linii Rzepin - Zbąszynek do 6 par pociągów kursujących codziennie oraz dodatkowo jednej pary kursującej tylko w dni robocze.

Wysoki koszt i ograniczone możliwości budżetu województwa lubuskiego wymusiły rezygnację z uruchamiania pociągu Rzepin 10:32 - Zbąszynek 11:34.

Kolejnym powodem usunięcia kursu, o który zabiegają mieszkańcy była niewielka frekwencja podróżnych notowana w tych pociągach. Z dostępnych danych wynikało, że średnia maksymalna liczba pasażerów nie przekraczała 20 osób na pociąg.

W zamian za zawieszenie wymienionych wyżej pociągów kolej uruchomiła bezpośrednie połączenie regionalne z Rzepina do Poznania i z powrotem. Pociąg Zbąszynek 14:20 - Rzepin 15:23 zapewnia dogodny powrót uczniów ze szkół w Świebodzinie.

Z kolei rozszerzenie terminu kursowania pociągu Rzepin 19:20 - Zbąszynek 20:22 z weekendowego na codzienny, zapewniło wieczorny powrót ze Świebodzina i skomunikowane tego pociągu na stacji Zbąszynek z pociągiem do Poznania.

Autobusy też zostały zlikwidowane

Powyższe zmiany w rozkładzie jazdy pokazują, że nie ma co liczyć na wznowienie przed południem połączenia kolejowego do Świebodzina. W tej sytuacji rozwiązaniem byłoby wprowadzenie kursu autobusowego.

Wójt Czesław Kalbarczyk twierdzi, że komunikacja publiczna to sprawa starosty, a gmina może jedynie dołożyć się do kosztów. Deklaruje skontaktować się z wójtem Lubrzy i starostą. Zastanawia się też, czy mieszkańcy faktycznie będą korzystać z kursu autobusowego. Przypomina, że mieszkańcy Toporowa głośno podnosili problem dojazdu do Łagowa, do lekarza. Gmina uruchomiła jedno połączenie w środę. Okazuje się, że autobus kursuje pusty.

Starosta zaznacza, że kolejowe połączenia regionalne leżą w kompetencji marszałka i tam zapadają decyzje. - Powiat na pewno nie będzie dopłacał do połączeń autobusowych, czekają nas inne duże wydatki - stwierdza Zbigniew Szumski.

Więcej wiadomości w tygodniku papierowym „Dzień za Dniem” lub na www.prasa24.pl. Aktualny numer w każdą środę.**Zajrzyj też na Facebooka Dzień za Dniem**

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie