Świebodzińska Dziesiątka 2020. Brawa dla Agnieszki Stachowiak i Jarosława Algierskiego! Bieg był poświęcony pamięci Norberta Trudzińskiego

Szymon Kozica
Szymon Kozica

Wideo

Brawa dla Agnieszki Stachowiak, Jarosława Algierskiego i wszystkich uczestników Świebodzińskiej Dziesiątki! W sobotnim (19 września) wyścigu ulicami miasta wystartowało 250 osób. Bieg był poświęcony pamięci Norberta Trudzińskiego, zmarłego w sierpniu prezesa piłkarskiej Pogoni Świebodzin.
  • - Generalnie nie czułem się najlepiej, ale wystarczyło, żeby wygrać ten bieg - skomentował Jacek Stadnik.
  • - Przyjechałam głównie do koleżanki w odwiedziny, a bieg to był taki punkt poboczny, dodatkowy i miły akcent wycieczki - przyznała Magdalena Trzeciak.
  • - Stoję na nogach, rozmawiam, widzę ludzi, poznaję, oni mnie poznają i cholernie się cieszę z tego powodu - nie ukrywał Jarosław Algierski, rocznik 1937.

Biegacze wystartowali z bieżni miejskiego stadionu w Świebodzinie. Do pokonania mieli dwie pętle ulicami miasta. Na mecie jako pierwszy zameldował się Jacek Stadnik (Sklep dla Biegaczy Run Planet) - 33.28, który wyprzedził Tomasza Kowalczuka (Wierzbicki Running Project) - 34.28 i Adama Śledźa (Triamo BKB Bakcyl) - 35.42. W rywalizacji kobiet najszybsza była Magdalena Trzeciak (Olsztyn) - 38.18, za którą finiszowały: Klaudia Gredka (Ośno Lubuskie) - 38,21 i Agnieszka Stachowiak (BBL Świebodzin) - 38.27.

Jacek Stadnik: Zawodnicy na pewno się nie nudzili

- Trasa była wymagająca, parę zakrętów, kostka... Trasa ciekawa, może nie najszybsza, na jakiej miałem okazję rywalizować, ale było fajnie pobiec tutaj. Zawodnicy na pewno się nie nudzili - przyznał Jacek Stadnik. - Gdzieś na trzecim kilometrze udało mi się oderwać od kolegi. Generalnie nie czułem się najlepiej, ale wystarczyło, żeby wygrać ten bieg. Tydzień temu biegałem na wynik, wtedy pobiegłem 32.13. Dzisiaj jednak biegłem zdecydowanie na miejsce, wyszło 33.30, więc trochę brakowało do najlepszych czasów. Moja dyspozycja nie była może najlepsza, ale też chyba pogoda niezbyt sprzyjała. Można było przyjemnie pobiec, ale trochę się odczuwało tę duchotę.

Zobacz finisz Jacka Stadnika

Magdalena Trzeciak: Bieg to był miły akcent wycieczki

- Trasa dosyć wymagająca, bo dużo zakrętów, trochę górek, bruk - potwierdziła Magdalena Trzeciak. - To moja pierwsza dyszka w sezonie. Przyjechałam tutaj głównie do koleżanki w odwiedziny, do Agnieszki Stachowiak, a bieg to był taki punkt poboczny, dodatkowy i miły akcent wycieczki, bo przyjechałam aż z Olsztyna. Z Agą zakładałyśmy tempo na 4.00 (minuty na kilometr - dop. red.) i tak rzeczywiście biegłyśmy. I tak sobie mówiłyśmy: A, luzik, biegniemy sobie we dwie, na koniec może się pościgamy. Ale wyskoczyła dziewczyna jakaś (Klaudia Gredka - dop. red.) i Aga mówi: Goń ją! Ja na to: Dobra, biegniemy! Aga troszkę z tyłu, ale gdzieś na szóstym kilometrze dołączyła, biegłyśmy na równi. Później koleżanka prowadziła, zmieniałyśmy się. I ostatnie trzy kilometry wyskoczyłam naprzód i już tak utrzymałam do końca. Było super!

Agnieszka Stachowiak: Masakra, dramat, tragedia...

Wspomniana Agnieszka Stachowiak ze Świebodzina za metą padła na murawę i wydusiła z siebie tylko: Masakra! Zapytaliśmy, czy mogłaby powiedzieć coś więcej. - Dramat, tragedia... - dodała. Ale po chwili uśmiechnęła się i relacjonowała: - Bieg był szybki, pogoda nie sprzyjała, ale bardzo dobrze się biegło. W sumie tak, jak chciałam, żeby nie zacząć megaszybko, tylko na spokojnie. Powoli dochodziłam dziewczyny, na samej końcówce nawet podjęłam walkę, żeby dogonić dziewczynę, która była druga. Nie udało się, ale jestem zadowolona.

Jarosław Algierski: Biegałem, żeby uczcić pamięć Norberta

Na ogromne brawa zasłużył Jarosław Algierski, rocznik 1937, Honorowy Obywatel Świebodzina, legendarny trener (wychował troje olimpijczyków: Zdzisława Hoffmanna oraz rodzeństwo Piotra i Agnieszkę Rysiukiewiczów), wielki miłośnik sportu. Przebiegł 5 km i uznał, że przeszarżował. - Za szybko pobiegłem. 35-36 minut, czyli 7.00-7.15 minuty na kilometr - to jest bardzo szybko. Liczyłem, że będzie 8.00-8.15. Może bym jeszcze „wyciągnął” tę następną piątkę, ale przy tym tempie nie da rady - stwierdził pan Jarosław i z uśmiechem dodał: - Ale stoję na nogach, rozmawiam, widzę ludzi, poznaję, oni mnie poznają i cholernie się cieszę z tego powodu. A biegałem dlatego, żeby uczcić pamięć Norberta. Dla mnie to był człowiek kochający, interesujący się i pogłębiający swoją wiedzę o sporcie, turystyce, kulturze fizycznej. Dla niego każdy sport był ważny. I dlatego jemu poświęciłem te pięć kilometrów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie