Tak nadleśnictwo uchroniło schron. Przy schronie Pz. W 598 wykonano prace zabezpieczające. Ich efekty wywołały burzę

Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz
Obecnie schron prezentuje się zgoła odmiennie, niż przed pracami.
Obecnie schron prezentuje się zgoła odmiennie, niż przed pracami. Rafał Marcinkiewicz
Miał zostać zabezpieczony, a został... według wielu zniszczony. Nadleśnictwo Sulechów przeprowadziło prace przy schronie bojowym Pz. W 598, znajdującym się na jego terenie i wchodzącym w skład umocnień Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Efekt wywołał burzę wśród miłośników fortyfikacji.

"Sytuacja jest jednoznaczna" - przekonuje wielbiciel fortyfikacji

- Sytuacja jest jednoznaczna, uszkodzili zabytek. Ta wrzawa nie wzięła się znikąd. Jest to obiekt zabytkowy, wchodzący w skład linii umocnień niemieckich, jeszcze sprzed II wojny światowej - mówi Robert Michalak, wieloletni badacz fortyfikacji.

Schron jest uznawany przez bunkrowców za perełkę. Ma on unikatową, niezniszczoną pomimo wojny, kopułę trzystrzelnicową, jedyną tego typu zachowaną w Europie. - To był najciekawszy obiekt na odcinku południowym. Nie licząc budowli hydrotechnicznych, ludzie przyjeżdżali specjalnie ze względu na niego, taka perełka. Po to powstał szlak turystyczny, Lasy Państwowe chwaliły się nim na swoich stronach internetowych, pisząc, że to atrakcja turystyczna, a dzisiaj ją zakopujemy. To nie powinno iść w tą stronę, ani jeżeli chodzi o ochronę przyrody, ani tym bardziej zabytki - mówi Rafał Marcinkiewicz, wydawnictwo Bunkerites of Poland.

Uszkodzenie bunkru i zalecenia konserwatora

Jak mówią miłośnicy bunkru, historia wzięła swój początek od ingerencji osoby, która najprawdopodobniej mając szlachetne zamiary, dokonała uszkodzeń. Napisy eksploatacyjne na ścianach zamalowano i wstawiono blaszane drzwi. Informacja o tej samowolce dotarła do Wojewódzkiego Lubuskiego Konserwatora Zabytków, a ten przeprowadził kontrolę i wydał właścicielowi obiektu, czyli Nadleśnictwu Sulechów, jego zabezpieczenie.

Pismo zawierało trzy zalecenia dotyczące:

  1. zabezpieczenia otworu po kopule pancernej,
  2. zabezpieczenia dołu po zdemontowanej zapadni - ułożenia kładki lub zamknięcia otworu włazu w elewacji frontowej, co by całkowicie uniemożliwiło wejście do wnętrza,
  3. usunięcie prowizorycznych zamontowanych drzwi.

Jak napisano, "planowane działania mają za zadanie zabezpieczenie obiektu, nie zaś jego zniszczenie".

Płyty stopowe przy wejściach

Z poleconych zadań wywiązano się w nietypowy sposób, bo raczej nie stosowany w przypadku zabezpieczania bunkrów. Wejścia zastawiono płytami stropowymi i przykryto ziemią. - Konserwator zalecił nam zabezpieczenie schronu ze względu na niebezpieczeństwo dla ludzi i dewastację, która tam następowała. U góry znajdowała się kopuła o około trzech metrach średnicy, można było spaść z wysokości sześciu metrów. Do schronu były też wejścia o tyle niebezpieczne, że tworzyły zapadnie - tłumaczy nadleśniczy Nadleśnictwa Sulechów Jarosław Pańczuk. Jak dodaje, większość zwiedzających korzysta z bunkrów w sposób właściwy, jednak to właśnie lasy są odpowiedzialne za to, co dzieje się na ich terenie.

Gdyby tam nie daj Boże ktoś wpadł, uderzył z wysokości sześciu metrów o beton, to by się zabił, a ja bym za to odpowiadał. To mnie by pytano, dlaczego nic wcześniej nie zrobiłem - dodaje nadleśniczy.

Wspomina, że pasjonaci mają rozległą wiedzę, jednak w pobliżu bunkrów spacerowały również osoby postronne, które dobrze nie znają fortyfikacji.

Czytaj też: Lubuskie choinki i dekoracje na święta. Tak pięknie przystrojono nasze miasta przed świętami Bożego Narodzenia

A dlaczego zdecydowano się akurat na betonowe płyty? Jak tłumaczy Pańczuk, nadleśnictwo już wcześniej zabezpieczało obiekt. Robiono to kratami, jednak z łatwością osoby chcące wejść do wewnątrz się ich pozbywały. Ponadto zainstalowanie kraty byłoby już ingerencją w obiekt ze względu na konieczność spawania bądź nawiercenia otworów. - Po otrzymaniu opinii technicznej podjęliśmy decyzję, że można położyć płyty stropowe puste w środku, żeby otwór zastawić, żeby był zabezpieczony, przysypaliśmy to nawiezioną z zewnątrz ziemią na górę, żeby nie kusiło, aby ktoś nie próbował tego na przykład ściągnąć samochodem. Otwór jest zabezpieczony, nie leje się tam woda, nie pada deszcz czy śnieg do środka - mówi nadleśniczy.

A co z wejściami bocznymi? W zaleceniach od konserwatora napisano o możliwości zabezpieczenia zapadni lub całego otworu. Nadleśnictwo skorzystało z tej drugiej opcji, również tłumacząc wybór bezpieczeństwem. - Gdyby kładka została zrobiona z drewna, to zaraz zostałaby uszkodzona, gdyby z metalu, to tym bardziej. Konserwator zalecił zrobienie kładki albo zamknięcie otworów, tu nie było wskazania czym, więc my postawiliśmy w pionie płyty, a żeby były bezpieczne dla ludzi, żeby się na kogoś nie przewróciły, żeby ktoś tego nie szarpnął samochodem czy nie przewróciło się od wiatru, przysypaliśmy to przywiezioną z zewnątrz ziemią, aby je umocować - tłumaczy nadleśniczy. Jak dodaje, są tam ślady koparki, jednak nie wykonano żadnych prac, które zmieniłyby rzędne bunkru od strony rzeki Ołobok.

- Jest to zrobione nieładnie, jest też zniszczona działka forteczna, czyli integralny element zabytku. To tak jakby stwierdzić, że fosa wokół zamku się komuś nie podoba i ją zasypać - komentuje Rafał Marcinkiewicz. Dużą uwagę na działkę zwraca również Michalak. Jak tłumaczy, jest to integralna część obiektu, która została zdewastowana. Ponadto zauważa, że zamknięcie schronu powoduje nie tylko brak możliwości jego badania i zwiedzania, a co więcej przyspieszy niszczenie.

Została zakłócona wentylacja. Zamykanie otworów drzwiowych spowoduje, że powietrze nie będzie cyrkulować, przyspieszy to znacznie korozję elementów wyposażenia wewnątrz obiektu, a i tak jest ich już mało po zniszczeniach powojennych, po kradzieżach, nawet w ostatnich latach. Przyspieszenie korozji spowoduje, że zabytek straci na wartości.

Wentylacja i jej brak

Otwory służyły nie tylko wentylacji powietrza, ale korzystały z nich też nietoperze, na które także zwraca się uwagę w kontekście zaistniałych prac. - Mamy opinię Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie, że zamknięcie schronu uspokoi to, co się dzieje wewnątrz, nie będzie ludzi wchodzących z latarkami, niepokojących nietoperze, a wloty do schronu były i są. Główne wejście jest zamknięte dla ludzi, ale szczelin jest mnóstwo, wlot i wylot nietoperzy jest możliwy, a cisza, która tam nastąpiła na pewno dla tych zwierząt będzie lepsza - zauważa. Tłumaczy również, że otwory będą wystarczające dla wentylacji pomieszczeń. Michalak odpowiada - Pozostawienie bardzo małych otworów nie załatwi sprawy. Otwory wentylacyjne działały, gdy wewnątrz była maszynownia, gdy pomieszczenia były mechanicznie wentylowane za pomocą specjalnych wentylatorów. W tej chwili nie możemy mówić o wentylacji. Obiekt będzie przez to rdzewiał, wszystkie elementy wyposażenia stalowego zaczną rdzewieć w zastraszającym tempie - kontrargumentuje.

Zobacz też: Gazeta Lubuska. Lubuskie. Pniewo. Uroczyste otwarcie nowej siedziby muzeum Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego w Pniewie

Co z przyszłością obiektu?

- W celu ustalenia najkorzystniejszej metody Nadleśnictwo Sulechów zleciło wykonanie opinii technicznej. Metody zabezpieczenia były konsultowane również z przedstawicielami środowisk pasjonatów fortyfikacji - podaje w oświadczeniu nadleśnictwo. Pańczuk dodaje, że od lat rozmawia z przedstawicielami środowiska, ale są to osoby fizyczne. Dotychczas jednak żadna organizacja nie zdecydowała się na opiekę nad obiektem. - Jeżeli ktoś chciałby podjąć się opieki nad obiektem my chętnie go wydzierżawimy, pomożemy organizacyjnie, będziemy współpracować - zapewnia nadleśniczy.

Jak dodaje, to, jaka przyszłość czeka obiekt, jest uzależnione od trzech stron - konserwatora zabytków, od ewentualnej instytucji, która zechciałaby opiekować się obiektem, a także od samego nadleśnictwa jako zarządcy terenu. - Trzeba usiąść do stołu i pomyśleć, co dalej. Został osiągnięty cel zabezpieczenia obiektu, nie będzie on niszczony, ludzie też są bezpieczni - mówi.
Nadleśnictwo Sulechów przygotowało wirtualny obraz bunkrów przed wykonanymi pracami. Materiał ten jest bezpłatny i ogólnodostępny w internecie.

W poniedziałek odbędzie się kontrola konserwatora zabytków, która ma wykazać, jakie prace zostały wykonane i jaki miały wpływ na schron.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Życie Chrześcijan w Królestwie Jordanii

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na swiebodzin.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie