MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Część cudzoziemców zatrzymywanych na granicy polsko – białoruskiej nie jest żadnymi migrantami. To prawdopodobnie wojskowi

Agnieszka Siewiereniuk
Agnieszka Siewiereniuk
Twitter.com/ Straż Graniczna
Straż Graniczna i żołnierze mają tę świadomość już od dłuższego czasu. Wśród zatrzymywanych po polskiej stronie granicy cudzoziemców nie zawsze znajdują się migranci, chcący dostać się do krajów zachodnich Unii Europejskiej. Część z nich to najprawdopodobniej wojskowi lub osoby przeszkolone wojskowo, które dają się łatwo zatrzymywać tylko po to, aby poznać taktykę działania polskich służb mundurowych.

Są wśród nielegalnych migrantów, niekiedy wśród tych atakujących polskich żołnierzy i funkcjonariuszy. Ich zachowanie jednak różni się od pozostałych cudzoziemców. Wiedzą jak się poruszać pod granicą, wiedzą jak przejść praktycznie w niezauważalny sposób, ale nade wszystko nie stawiają żadnego oporu podczas zatrzymania. Wyglądem i strojem nie różnią się praktycznie niczym od cudzoziemców, którzy usiłują przedrzeć się do Polski. Różnica polega jednak na tym, że w trakcie zatrzymania i podejmowanych kolejnych czynności, wszystko bacznie obserwują.

Z tym, że polskie służby mundurowe też tych ludzi bacznie obserwują od dłuższego czasu. Wiedzą, że nie są migrantami i nie zależy im na przedostaniu się do zachodnich krajów Unii Europejskiej. Jak przekazał naszej redakcji jeden ze strażników granicznych, jeszcze we wrześniu dało się zauważyć osoby, które ewidentnie miały przeszkolenie wojskowe, możliwe że w służbach specjalnych. Początkowo było takich niewielu, ale pojawiali się na różnych odcinkach granicy polsko – białoruskiej.

- Naszym zdaniem to wojskowi, albo byli wojskowi. Na pewno byli w krajach Bliskiego Wschodu, znają warunki tam panujące i doskonale posługują się językiem arabskim, ale i rosyjskim. Tego drugiego języka to niechętnie używają. Nie tylko oni nas obserwują przez granicę, bo my też ich obserwujemy i wiemy jak skłonić do rozmowy w języku rosyjskim. Świetnie go znają, jak by się w Rosji urodzili. Zauważyliśmy takich asów już na początku września. Byli w okolicy Szudziałowa, później bliżej Sejn, a teraz to już bardziej na południu regionu. Choć bywa z tym różnie – mówi naszej redakcji jeden ze strażników granicznych, z którym rozmawialiśmy.

Tego rodzaju cudzoziemcy zatrzymywani w Polsce przez Straż Graniczną lub żołnierzy Wojska Polskiego zdecydowanie rzadziej, albo w ogóle nie proszą o nie odsyłanie ich z powrotem na linię granicy. Zdarzało się nawet, że dopytywali, gdzie są wiezieni, po co, co będzie z nimi robione, jakie czynności i przez kogo będą podejmowane. Inni tylko obserwują wszystko bardzo dokładnie. Wyraźnie widać, że chcą dowiedzieć się jak najwięcej i zapamiętać jak najwięcej. Jak przekazali naszej redakcji polscy mundurowi, zwracają też uwagę na ich wyposażenie, rodzaj broni jaką mają ze sobą, niektórzy zatrzymywani ponownie mieli przy sobie nawet zapisane numery rejestracyjne pojazdów służbowych.

- To najprawdopodobniej po to, żeby sprawdzić, czy w danym miejscu są wciąż te same patrole. I taka ciekawostka. Kiedy ci ludzie usiłują się przedostać do Polski, są na czele, jakby dyrygowali pozostałymi cudzoziemcami. A kiedy już ich zatrzymamy, to oni są najspokojniejsi. Ich rola przywódcza kończy się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – opowiada nasz informator.

Dlaczego i skąd tego rodzaju ludzie pojawiają się po polskiej stronie granicy dziś nie jest w zasadzie żadną tajemnicą. Ministerstwo Obrony Narodowej jeszcze w minioną środę przekazało już publicznie, że przy nielegalnych migrantach zatrzymywanych w Polsce znajdowane są odręczne notatki. Między innymi o tym, gdzie można łatwiej przekraczać granicę, kiedy zmieniają się warty i tym podobne rzeczy.

W notatkach znalezionych przy migrantach znajdują się informacje nt. sposobów nielegalnego przekraczania granicy otrzymane od białoruskich służb. Są to m. in. godziny zmian na posterunkach, sposoby zgubienia tropu, kierunki przemieszczania się lub informacje o niezbędnym kamuflażu” – przekazał MON zamieszczając także zdjęcia takich przykładowych notatek.

- Czekaliśmy na to, żeby takie informacje zostały podane już oficjalnie. Choćby po to, żeby ci działacze, co to chcą tak bardzo pomagać nielegalnym migrantom, zastanowili się może, czy przypadkiem nie pomagają wyszkolonym wojskowym, albo bojownikom, którzy torują drogę ludziom niebezpiecznym. Choć nie mam złudzeń, że do tych ludzi nie dotrą żadne argumenty. Oni ich w ogóle nie przyjmują do świadomości. Ale jak już jeden się zastanowi, że może pomaga terroryście, albo komuś takiemu, to jest więcej niż zero. Najlepiej by było jak by wszystko zostawili nam. My naprawdę wiemy dokładnie co mamy robić i nikogo nie zostawiamy bez pomocy, jeśli ktoś jej potrzebuje. Nie odstawiamy pod granicę ludzi, którzy proszą o azyl. Problemem jest to, że mało kto w ogóle o to prosi. Migranci kłamią, opowiadają bzdury, na co już jesteśmy wyczuleni. Nikomu krzywdy nie robimy, a chronimy przed przedostaniem się do Polski osób potencjalnie niebezpiecznych – mówi nasz rozmówca.

Jest szansa, że kryzys na granicy będzie powoli wygasał. Nie tylko w Polsce, ale także na Białorusi temat powoli traci na zainteresowaniu. Co nie znaczy wcale, że nie trzeba zachować czujności i mniej pilnie strzec granicy państwa. Aleksandr Łukaszenka ma problem z pozyskaniem migrantów, którymi może szantażować Unię Europejską, albo opinię publiczną, choć wielu z tych, którzy zostali, nadal liczy na przedostanie się do Niemiec lub innych państw zachodniej Europy.

Nie jest też wykluczone, że kiedy zrobi się cieplej, znów problem migracyjny zrobi się poważniejszy. Z informacji, do jakich dotarliśmy wynika, że część migrantów została nie tyle zabrana samolotami do krajów swojego pochodzenia, ale wrócili do Rosji, w której mieszkali od dłuższego czasu. Na chwilę obecną nie jest wiadomo, czy zabrały ich służby rosyjskie, czy wrócili sami, ale pewne jest, że opuścili Białoruś. I można się tylko zastanawiać, ilu spośród nich było wojskowymi lub osobami przeszkolonymi wojskowo do tego rodzaju działań, jakie obserwowaliśmy w ostatnich miesiącach na granicy polsko – białoruskiej.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Katastrofa śmigłowca z prezydentem Iranu. Co dalej z tym krajem?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Część cudzoziemców zatrzymywanych na granicy polsko – białoruskiej nie jest żadnymi migrantami. To prawdopodobnie wojskowi - Kurier Poranny

Wróć na swiebodzin.naszemiasto.pl Nasze Miasto