Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Mieszkańcy wspólnoty mieszkaniowej w Szczańcu odcięci od ciepłej wody. - To zemsta - mówią

Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz
Mieszkańcy dowiedzieli się o tym, że zostaną odcięci od ciepłej wody z pisma, które zostało wywieszone w klatkach schodowych.
Mieszkańcy dowiedzieli się o tym, że zostaną odcięci od ciepłej wody z pisma, które zostało wywieszone w klatkach schodowych. resursjm.pl
Mieszkańcy jednej ze wspólnot mieszkaniowych w Szczańcu od początku lipca żyją bez ciepłej wody, a co gorsza... bez perspektyw na szybką zmianę. Ogrzewanie i ciepła woda zostały odcięte decyzją prezesa spółdzielni, do której niegdyś należał blok. Jak twierdzą mieszkańcy, w ramach kary za samodzielność i niepłacenie rachunków, do których nie są zobowiązani.

- Brałam zimny prysznic - mówi jedna z mieszkanek

Mieszkańcy jednego z bloków w Szczańcu, w powiecie świebodzińskim, od początku lipca żyją bez ogrzewania i ciepłej wody. I o ile latem bez tego pierwszego można wytrzymać, o tyle bez drugiego jest już naprawdę ciężko.

Mamy gaz, duże garnki, jesteśmy już nastawieni na to, że damy sobie radę. Na przykład dzisiaj rano brałam zimny prysznic, nagrzałam sobie jedynie wodę do umycia głowy

- mówiła na początku lipca jedna z mieszkanek bloku przy ulicy Lipowej w Szczańcu Bożena Sokołowska, która jest jednocześnie członkiem zarządu wspólnoty.

Odcięcie od wody zemstą prezesa?

Mieszkańcy dowiedzieli się o tym, że zostaną odcięci od ciepłej wody z pisma, które zostało wywieszone w klatkach schodowych. - Prezes Sołtysik podpisał pismo jako przedstawiciel spółdzielni, szczerze mówiąc to nie wiem nawet czy konsultował to z Radą Spółdzielni. Następnie wywiesił informacje na klatkach schodowych. To jest po prostu bezprawie! - mówi Jan Marek, zarządca wspólnoty mieszkaniowej, której dotyczy problem. Jak twierdzą zgodnie zarządca, jak i dwie członkinie zarządu wspólnoty, odcięcie od ciepłej wody ma być swojego rodzaju zemstą.

Prezes w rozmowie z panią Sylwią stwierdził, że to za to, że nie jesteśmy posłuszni, krótko mówiąc za karę. Nie omieszkał stwierdzić: "Jeszcze tego pożałują", poza tym w stronę zarządu padły inne sformułowania

- mówi zarządca.

Czytaj też: Za co spółdzielnia może pobierać opłaty?

Wspólnota odłączyła się od spółdzielni

Wspólnota mieszkaniowa odłączyła się od spółdzielni mieszkaniowej już ponad rok temu. Mieszkańcy nie byli zadowoleni z decyzji prezesa - na przykład ich opłaty za ogrzewanie zawsze, bez względu na temperaturę na zewnątrz, były tej samej wysokości. Co więcej, w mieszkaniach, odkąd to Kazimierz Sołtysik objął funkcję prezesa, zimą nie było ciepło. - Kaloryfery były coraz zimniejsze, nawet wieczorem słabo grzały. Tak wychłodził nam mieszkania, że u mnie pojawił się grzyb! - mówi mieszkanka i członek zarządu wspólnoty Sylwia Liczbańska. W końcu spółdzielni wypowiedziano umowę o administrowanie.

Zobacz też: Uwaga! TVN: Afera w spółdzielni mieszkaniowej. "Miałem zorganizować ludzi na walne zgromadzenie. Nawet nie wiedzieli, po co tam są"

- On ma pretensje o to, że odeszliśmy, ale nie mogliśmy się z nim dogadać. Zrzuca wszystkie winy na zarząd - mówi Liczbańska. Wspólnota podjęła decyzję o budowie własnej kotłowni, a inwestycja jest w trakcie realizacji. - Zobaczył, że jest wytyczone miejsce na gaz i butlę, to po prostu się wściekł - dodaje.

Ustalenia zostały złamane

Według mieszkańców kolejną z przyczyn zemsty mają być pieniądze. Stara kotłownia wymaga już modernizacji, więc pozostałe bloki będą ponosiły większe opłaty po tym, gdy mieszkańcy jednego z budynków zaczną korzystać z własnej.
I choć mieszkańcy nie zalegali z opłatami za ciepłą wodę, prezes nie zdecydował się na podpisanie umowy. Nie było to możliwe, ponieważ wspólnota nie otrzymała od spółdzielni dokumentów, o które prosiła. Jednak jak zapewniają mieszkańcy, obie strony powinny obowiązywać ustalenia ustne, które przez odcięcie wody zostały złamane.

Bezprawne opłaty

Prezes w rozmowie z Sylwią Liczbańską podał - oprócz wyższych opłat pozostałych bloków - także drugą przyczynę odcięcia wody. Według niego odpowiednim ku temu powodem jest fakt, że mieszkańcy odmówili zapłaty za wspólne mienie, czyli tereny spółdzielni leżące przy blokach, z których korzystają wszyscy lokatorzy, stoją tam na przykład śmietniki. Z kolei wspólnota uważa, że nie ma obowiązku zapłaty, co potwierdziła porada prawna, której zasięgneli.

Według mnie to zrobienie nam na złość za to, że się odłączyliśmy. Pani prawnik potwierdziła, że wymaganie od nas tej kwoty jest niezgodne z prawem, prezes się wściekł i przestał nam wysyłać rachunki

- mówi Liczbańska.

Prezes odmówił komentarza twierdząc, że czeka na decyzję Urzędu Regulacji Energetyki. Tymczasem największy blok na osiedlu funkcjonuje bez ciepłej wody.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na swiebodzin.naszemiasto.pl Nasze Miasto